Spis:
Ciekawe strony:
Policjantem chciałem być od dziecka. Uważam, że mimo opinii społecznych na temat niezadowolenia z wielu jednostek, dobrze wykonuję swoją pracę i czuję się spełniony. To była bardzo ciężka noc. Otrzymaliśmy zgłoszenie. Gruntowe pompy ciepła, kolektory słoneczne i palety zostały skradzione z fabryki przy ulicy Jana Kochanowskiego. Istniało prawdopodobieństwo, że złodzieje grasują jeszcze na terenie magazynów. Na miejscu zdarzenia zjawiliśmy się dokładnie w jedenaście minut po zgłoszeniu. Rozwalona brama wjazdowa i zniszczone kamery jasno mówiły, że na pewno ktoś połasił się na gruntowe pompy ciepła, kolektory słoneczne i palety. Szybko otoczyliśmy teren. Było nas jednak za mało. Dwa radiowozy nie były w stanie z każdej strony obserwować miejsca napadu. Wyprowadziliśmy zrozpaczonego właściciela z obiektu i kazaliśmy mu oddalić się i czekać na wyniki operacji. Na mój znak grupa trzech oficerów z psem wkroczyła po cichu do wnętrza fabryki. Poruszałem się tuż za nimi, by w razie czego móc ich osłonić. Zawsze w takich momentach czuję strach. Ale nie jest to strach paraliżujący, a raczej forma mobilizująca, która pozwala mi całą energię skupić na powierzonym zadaniu. Nagle w miejscu, gdzie wcześniej stały gruntowne pompy ciepła i kolektory słoneczne, coś się poruszyło i usłyszeliśmy dźwięk tłuczonego szkła. W ciemnościach ujrzeliśmy sylwetkę, która sprawnie omija palety i znika za rzędem maszyn. Nie wiedzieliśmy, czy bandyta nas dostrzegł. Na pewno widział neony radiowozów za oknami, ale o naszej obecności w środku mógł nie wiedzieć. Zdecydowałem się na szybkie działanie. Złodziej był od nas w odległości około trzydziestu metrów. Łatwo mogliśmy go otoczyć. Nie wiedzieliśmy jednak, czy napastnik miał broń. Najtrudniejsze akcje są w momencie, gdy bandyta ma zakładnika. Tu jednak wykluczyliśmy tę opcję. Powoli skradałem się od okien w kierunku dwóch koparek. Czułem jego obecność. Bronią mierzyłem w ciemność. Raptem czarna postać wynurzyła się zza skrzyni, przy której się skradałem i co sił w nogach zaczęła uciekać do otwartego okna. Nie zastanawiając się długo pobiegłem za nią.